"Okno na galerię" - świadek, który lubi uwieczniać

Okno na galerię

Mieszkańcy Wrzeszcza mimowolnie stali się świadkami powstawania Galerii Bałtyckiej. Tym samym będzie to nie tylko największe centrum handlowe na Pomorzu, ale i obiekt z największym archiwum zdjęciowym i filmowym

Zara, Bershka, Peek & Clopenburg czy Saturn. To tylko niektóre z nazw sklepów, które od dzisiaj będą długo gościć na ustach mieszkańców Trójmiasta. W otwartej dziś o godz. 8 rano Galerii Bałtyckiej wiele sklepów będzie po raz pierwszy obecnych w Trójmieście. Jednak galeria zanim jeszcze powstała doczekała się już swoich wiernych obserwatorów.
– Jak tylko się dowiedziałam o tym, że nie będę już musiała jeździć do Warszawy, żeby zrobić zakupy w moich ulubionych sklepach, to kamień spadł mi z serca – cieszy się Edyta Kamińska z Gdańska, która w drodze do pracy codziennie mijała budowę galerii. – Patrząc jak budynek rośnie w oczach odliczałam dni do otwarcia.

Świadek
Jerzemu Truszyńskiemu nazwy tych sklepów niewiele mówią. Wie on za to wiele o tym, jak budynek Galerii Bałtyckiej powstawał. Mieszka przy ul. Słowackiego, z okna widział więc dokładnie wszystko, co działo się na budowie. W swoim zbiorze ma ponad sto zdjęć i kilka nagrań filmowych ze wszystkich jej etapów, począwszy od burzenia Bałtyku, poprzez wywóz gruzu, po ostatnie dni budowy Galerii Bałtyckiej.
– Zawsze interesowało mnie otoczenie, w którym się znajduję, jestem mimowolnym świadkiem zachodzących tu zmian – mówi Jerzy Truszyński. – W Gdańsku mieszkam od lat i wiem, że miasto się zmienia, ale teraz obserwując budowę z dnia na dzień zdałem sobie sprawę, jak szybkie jest tempo takich zmian.
Z okien kamienicy, w której mieszka Jerzy Truszyński ekipa TVP Gdańsk nagrywała przebudowę skrzyżowania ulic Grunwaldzkiej i Słowackiego, które odbywało się przy okazji budowy Galerii Bałtyckiej. – Akurat miałem wolne, gdy zadzwonili do domofonu z prośbą o wpuszczenie na klatkę – opowiada. – Ujęć przebudowy skrzyżowania też mam sporo, zażartowałem więc, że mogę im użyczyć swoich materiałów, ale oczywiście jestem przekonany, że woleli swoje bardziej profersjonalne nagrania.

Lubi uwieczniać
Jerzy Truszyński jest pewien, że zdjęć ani filmów nie skasuje, bo po prostu lubi uwieczniać ciekawe miejsca i wydarzenia, na które trafia. – Pracuję w Letniewie, zamierzam więc dokładnie zarchiwizować też budowę Baltic Areny – dodaje.

Źródło: Echo Miasta (Ilona Truszyńska) 2007-10-04
Wysłano: Wto Paź 09, 2007 11:44
 
Temat: "Okno na galerię" - świadek, który lubi uwieczniać
Forum: Wrzeszcz - sprawy dzielnicowe
Postów: 2
Wyświetleń 712

 

Bogdan

przeczytajcie sobie dzisiejsze ECHO DNIA koniecznie ostatnia stronE!!!!!Pieknym czarnym drukiem na szarym tle : JADAR RADOM BEZ DYREKTORA. Bogdan Domagala odchodzi (czytaj w czwartek)!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wysłano: Wto Sty 09, 2007 21:10
 
Temat: Bogdan
Forum: Hyde Park
Postów: 38
Wyświetleń 6253

Nowy sklep militarny w Kielcach

Temat jednorazowy - po uzyskaniu informacji proszę moda o skasowanie go

Podobno ( jak w ub.tygodniu podawało Echo Dnia )gdzieś w Kielcach otworzono nowy i do tego obficie zaopatrzony w takie rzeczy sklep ... i nie chodzi o ten na ulicy Orlej

Pytanie do osób czytajacych to forum :

Gdzie to jest ?????

Z góry dziękuję za pomoc
Wysłano: Tue Oct 24, 2006 12:13 pm
 
Temat: Nowy sklep militarny w Kielcach
Forum: hyde park
Postów: 2
Wyświetleń 511

terroryzm

Piątkowe "Echo Dnia" napisało, że przebywająca na zwolnieniu lekarskim szefowa oddziału noworodków jędrzejowskiego szpitala pojechała na wycieczkę do Ziemi Świętej. W związku z brakiem pediatrów, ze szpitala w środę i czwartek ewakuowano cztery noworodki, w tym wcześniaki, oraz trzy ciężarne kobiety.
Wysłano: Pią Lut 08, 2008 3:06 pm
 
Temat: terroryzm
Forum: Listy od czytelników
Postów: 3
Wyświetleń 2774

znowu nagonka na kibiców....

proponuje napis na Pogoni -dzisiejszego dnia echo prowadzi doping a miłosz jest prowadzącym heh
Wysłano: Thu Apr 05, 2007 10:15 pm
 
Temat: znowu nagonka na kibiców....
Forum: kibice
Postów: 133
Wyświetleń 29151

Sytuacja w Iraku - jak to rozwiązać?

Cytat: Szczygło: więcej działań i mniej ataków na wojsko
Zmiana charakteru misji polskich żołnierzy w Iraku i ponowne podjęcie zadań stabilizacyjnych przyniosły efekty - liczba ataków na polskie wojsko znacznie zmalała - ocenił minister obrony Aleksander Szczygło, który w środę odwiedził polski kontyngent w Iraku.

"Przez ostatni miesiąc liczb ataków na bazę zmalała dziesięciokrotnie. Aktywność naszych żołnierzy na zewnątrz bazy daje efekty" - powiedział Szczygło. Zaznaczył, ze korzystna okazała się zmiana składu kontyngentu na korzyść pododdziałów bojowych. Dodał, że problem poprzedniej zmiany - nasilenie się ataków na patrole i obóz Echo w Diwanii, gdzie mieści się dowództwo Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe - wiązał się z niedostosowaniem charakteru operacji do zmieniającej się sytuacji. "Sztywne trzymanie się założenia z pierwszego dnia zmiany nie jest rozsądne" - powiedział.

Minister zwrócił uwagę, że samodzielna grupa powietrzno-szturmowa otrzymała w obecnej zmianie cztery śmigłowce Sokół dostosowane do lotów w nocy, poprawiło się też wyposażenie i opancerzenie przekazanych przez Amerykanów samochodów patrolowych Humvee. Wozy mają m.in. wzmocnione podłogi i pancerze na drzwiach, chroniące przed ostrzałem amunicją kalibru 7,62 mm.

Nowością w obozie Echo jest stanowisko 98-milimetrowych moździerzy, zdolnych w ciągu półtorej minuty odpowiedzieć ogniem na ostrzał bazy. "Pododdział artyleryjski pojawił się po raz pierwszy na misji w Iraku, wynika to ze zmiany sytuacji" - powiedział dowódca grupy wsparcia kpt. Piotr Męczyński z 25. Brygady Kawalerii Powietrznej. Obsługa moździerzy korzysta z amerykańskich danych rozpoznawczych. Bram obozu pilnują także strzelcy wyborowi i pluton wsparcia z armatami przeciwlotniczymi, w skład grupy wchodzi też sekcja rozpoznania, posługująca się radarami.

"Jak będzie dalej, zobaczymy. To zależy też od samych Irakijczyków i wzięcia przez nich większej odpowiedzialności za bezpieczeństwo. Nie jesteśmy w stanie sami zaprowadzić porządku bez współpracy z Irakijczykami" - dodał Szczygło. Ocenił, że "rozstrzygnięcia polityczne w Bagdadzie są niewystarczające, by mieć pozytywny wpływ na cały Irak".

Dowodzący dywizją gen. dyw. Tadeusz Buk zwrócił uwagę, że doradztwo i szkolenie irackich sił "to nie tylko działania wąskich grup", a najlepsze efekty szkoleniowe dają wspólne działania stabilizacyjne irackich i polskich grup bojowych. Oceniając iracką armię Buk, na przykładzie współdziałającego z Polakami batalionu irackiej 8. dywizji, stwierdził, że nie brakuje jej umiejętności, lecz ludzi i sprzętu.

Nie krył, że problemem jest policja - liczna, ale słabo wyszkolona, skorumpowana i podatna na penetrację szyickich radykałów. W ocenie Buka, z blisko 8 tysięcy policjantów działających w strefie, za którą odpowiada wielonarodowa dywizja, dwie piąte są wyszkolone w stopniu podstawowym. "Reszta to zaledwie początki. Robimy, co możemy. Tworzymy połączone grupy wojskowo-policyjne i razem działamy. Prowadzimy szkolenie, jednocześnie efektywnie działając na zewnątrz. Natomiast grupy szkoleniowe sprawdzają się tylko w odniesieniu do dowództw" - powiedział Buk.

Generał dodał, że poprzednie zmiany nie były zdolne do elastycznego reagowania "z przyczyn obiektywnych, skoro nam się tworzy taką możliwość, skwapliwie z niej korzystamy". Podsumowując efekty zmiany charakteru misji i stanowczego reagowania na ataki, Buk podkreślił, że przez ostatni miesiąc do ostrzału baz doszło zaledwie cztery razy, tyle samo było ataków na konwoje przy użyciu min pułapek, w tym dwa na żołnierzy polskiego kontyngentu. Żaden z ataków nie okazał się efektywny, straty ograniczyły się do sprzętu - zaznaczył.

Wielonarodowa Dywizja Centrum-Południe pod polskim dowództwem działa od czterech lat. Na początku września 2003 przejęła od Amerykanów odpowiedzialność za pięć prowincji. Pierwotnie dywizja liczyła 9 tys. żołnierzy z ponad 20 państw, a polski kontyngent składał się z 2400 żołnierzy. Obecnie dywizja odpowiada za dwie prowincje, służy w niej ok. 900 polskich żołnierzy z dziewiątej zmiany, która przejęła zadania pod koniec lipca.


źródło: onet
Wysłano: Czw Sie 30, 2007 1:09 am
 
Temat: Sytuacja w Iraku - jak to rozwiązać?
Forum: Koalicja antyterrorystyczna
Postów: 118
Wyświetleń 9028
"ECHO-DNIA" - gazeta codzienna.

MPK ma pracę na 25 miesięcy

Już po raz drugi do przetargu na komunikację w Kielcach i okolicach zgłosiło się tylko miejscowe przedsiębiorstwo
Przez najbliższych dwadzieścia pięć miesięcy pasażerów z Kielc i powiatu nadal będą woziły autobusy Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji. Na wczorajszy przetarg (już po raz drugi) zgłosiła się wyłącznie ta firma. Do czwartku Zarząd Transportu Miejskiego sprawdzi, czy oferta MPK jest w stu procentach zgodna z warunkami przetargu i wówczas będzie można przystąpić do podpisania umowy. Prezydent Kielc zapowiada, że postara się, aby miasto kupiło kilka nowych autobusów.

Poprzedni przetarg miał miejsce 21 listopada. Wtedy o jego warunki dowiadywało się aż sześć firm, lecz zgłosiła się ostatecznie tylko jedna - MPK. Wczoraj scenariusz się powtórzył.
- Różnica polega jednak na tym, że wówczas Urząd Zamówień Publicznych zezwolił nam na zlecenie MPK usług tylko na pięć miesięcy i nakazał ogłoszenie kolejnego przetargu - mówi Marian Sosnowski, dyrektor ZTM. - Teraz, zgodnie z przepisami, mimo iż jest tylko jeden oferent, przetarg jest rozstrzygnięty. Wygrało go MPK.
Prezes przedsiębiorstwa Grzegorz Słoń nie kryje, że dla niego to ogromna ulga. - Nerwy miałem napięte jak postronki, a jeszcze dyrektor Sosnowski sobie ze mnie zażartował i gdy przyszedłem złożyć ofertę, powiedział, że tym razem zgłosiła się konkurencja - mówi prezes MPK. - Co prawda nadal mamy problemy finansowe, ale za to mamy zapewnione zajęcie na najbliższe dwa lata.
Autobusy firmy wykonują obecnie (rocznie) kilka milionów kilometrów mniej niż w poprzednich latach. Zamiast dotacji od miasta przedsiębiorstwo otrzymuje opłatę za każdy przejechany kilometr, przy czym dojazdy do przystanków początkowych nie są wliczane. - Średnia cena, jaką zaproponowaliśmy w przetargu wynosi 3,75 złotego za kilometr, choć w zależności od rodzaju autobusu stawki się różnią i wynoszą od 3,26 do 4,39 w przypadku przegubowców - tłumaczy Grzegorz Słoń.
Dopuszczona w warunkach przetargu stawka do 4,02 złotego brutto (czyli z 7-procentowym podatkiem VAT). - W czasie wykonywania usług przez MPK, czyli do końca czerwca 2006 roku, planujemy wydanie na komunikację 80 milionów 464 tysięcy złotych brutto - informuje dyrektor Sosnowski.
Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji, zgodnie z warunkami przetargu, musi teraz jeszcze zainwestować w GPS, czyli nowoczesny, satelitarny system lokalizacji pojazdów. - Mamy zbyt wiele skarg o niepunktualności autobusów - twierdzi dyrektor Sosnowski. - Na system MPK wyda około 600 tysięcy złotych, ale na jego zakup i montaż ma czas do końca 2005 roku.
Niewykluczone też, że na kieleckich ulicach pojawią się całkowicie nowe autobusy. - Tego typu wydatki nie są szczególnie miło przyjmowane przez radnych, ale będę próbował ich przekonać do tego pomysłu - zapowiada prezydent Kielc Wojciech Lubawski. - Teraz, gdy już jest po przetargu, muszę porozmawiać z prezes Słoniem. Musi mi on przygotować szczegółową analizę i opis taboru. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem byłoby kupowanie kilku nowych autobusów rocznie.
Wysłano: środa, 5 maja 2004, 12:15
 
Postów: 230
Wyświetleń 24766

znowu nagonka na kibiców....

a ja bym proponowal na Pogoni ani slowem sie nie odezwac usiasc i ogladac mecz nie wywieszac flag i by mieli echo dnia
Wysłano: Thu Apr 05, 2007 9:23 pm
 
Temat: znowu nagonka na kibiców....
Forum: kibice
Postów: 133
Wyświetleń 29151
ÂŚciema!

Teremi - ad rem. Hi, hi. Zgadza sie. "Trojka" do bani. Zenerwowalam sie tylko. Od tego huku boli mnie glowa. Wytrzymalam tylko pol dnia. Teraz slucham "Gdzie sa chlopcy z tamtych lat". To tak a propos "Trojki". Jaka cenzura? Przeciez mowie: wolna koreanka. Dawaj, co masz. Cenzura to nie my, to nam. Hi, hi. Zgadza sie --- wybaczanie jest skomplikowane. Ewentualnie wybaczam na zapas. Za Hemara dziekuje pieknie.

Maga - ogorki w Korei......tutaj zanosze sie smiechem. Echo niesie az do Ciebie. Slyszysz? Na emalie czekam. Jak zawsze.

Rikki - fakt! Masz omamy.
Za to Mała nie ma. Zawsze zwarta i gotowa. Mała, co się nie odzywasz w Kredensie?

MC - typy fajne. San Antonio River Walk - no! Mozemy razem stworzyc blog. Hi, hi.
Dzieki za porady Siostro Jane. W patrzeniu prosto w oczy to ja jestem mistrzynia swiata. Don't mess with me! Hi, hi. Troche sie przestraszylam Twoja sila, ale naladowalam sie na maksa. Dzieki. Dzisiaj dostalam od "mojego" teksanskiego typa emalie. Zaczynala sie slowami "Hi Miss Evil". A lasso ktos ma na zbyciu? Albo rewolwer? Taki jak na westernach? Pozycja westernowa. Wdech. Wydech. Wasza Miss Evil.
I uwazaj na Rear Window! Tam przeciez nasza Grejs Kelly w roli glownej.
I jakie "sciana zazdrosci"? Phi.... sciana juz swoje widziala. Niczego nie zazdrosci. A z Wami to na 100% wyladowac mozna w Teksasie zamiast w Arizonie, a moje zdanie na temat Teksasu znasz, wole nie ryzykowac. Gincie same. Thelma i Louise, psia kosc!

Kmaciej - Rikki zazwyczaj nie patrzy pod nogi, bowiem glowe ma w chmurach, albo nabija sobie guzy (no wiesz, zderzenia czolowe ze sciana). Nie dasaj sie Maciejko. Tylko roze sa w dasach, pasach. Maciejki niet.
Jesli chodzi o biblioteke HP, to akceptuje. Pieczec przybita.
Dzieci w wieku roznym, kwadratowym i podluznym. Od 5 do 18. Miedzy wierszami dobrze czytasz. "To bardzo dobre pytanie"!! Nie moge odpowiedziec, bo mi sie na mysl o tym serce rwie na kawaleczki. Taka mielonka!
Powrocisz tu!!!! Wszystkie drogi prowadza do HP. Ta Karczma - Rzym sie nazywa.

I na koniec - dla sympatycznego (czyt. 40-letniego) pana Rikkiego z turnusu trzeciego, piosenka od sympatycznej pani Krysi. Hi, hi.

"Ja mam dwadziescia lat
Ty masz dwadziescia lat
Przed nami siodme nieba
Dzis nie potrzeba wiecej nam do szczescia
Chyba juz nic
Ja mam dwadziescia lat
Ty masz dwadziescia lat
Coz wiecej nam potrzeba
Dwudziestolatkom zawsze
w pas sie klania
Swiat caly swiat!

Dwudziestolatki
Dwudziestolatki
To ja i ty!
To ja i ty!
Zapytaj ojca zapytaj matki
Jakie sie wtedy ma sny!
Ja mam dwadziescia lat
Ty masz dwadziescia lat
Nie bedzie nigdy wiecej
Bo zakochani zawsze maja tylko
Dwadziescia lat!
Dwudziestolatki
Lubia kino
Dwudziestolatki
Lubia teatr
Dwudziestolatki
Lubia slonce
Dwudziestolatki
Lubia gwiazdy
Dwudziestolatki
Lubia tanczyc
Dwudziestolatki
Madisona
Dwudziestolatki
Charlestona Sax solo Dwudziestolatki

Dwudziestolatki
To ja i ty!
To ja i ty!
Zapytaj ojca
Zapytaj matki
Jakie sie wtedy ma sny!

Ja mam dwadziescia lat
Ty masz dwadziescia lat
Nie bedzie nigdy wiecej
Bo zakochani zawsze maja tylko
Dwadziescia lat! "
(Maciej Kossowski)
Wysłano: Cz, 04.08.2005 16:23
 
Postów: 4852
Wyświetleń 291799

Święte Miejsce - z listą poinkwizycyjną obraża a może do sąd

Na Świętym Miejscu kościół i dwie strzechy,
jedna malutka jak skrzynka na listy,
lecz w środku Maria, a drugi dom klechy,
ot, kościelnego albo organisty,
co przy kościele służył a poza tym
grabarzem bywał, miał więc dwa etaty.

Tak z dnia i nocy – stróżował przy świętej,
zerkając czasem na złoto z ołtarza
i takie było to chłopstwo zawzięte,
że nawet myszy kościelnej wygrażał
by w czas nabożeństw nie miała ochoty
na fizjologię lub tracenie cnoty.

Grając zaś, z chóru, na wiernych spoglądał,
Czy już któremu niespieszno w zaświaty.
traf chciał, że zawsze ta nieboska sonda
kopanie dołu wyznaczonej daty
miała swój koniec, póki raz przed księdzem
z „organów” nie spadł i nie powstał więcej.

A ksiądz odjezdny był, więc na bok trupa
i za dwa dni się zjawił z nowym klechą.
Ja bym takiemu oczęta wyłupał,
lecz że to Święte miejsce jest poniekąd
ze skruch trzeba było dół wykopać
no bo z nowego klechy był jełopa.

Dwie lewe ręce miał też do sprzątania,
do pilnowania i kościelnej służby.
A o organach, mówił, że to mania
Staroświeckości, choć czasami mógłby,
Gdyby mu kto tam miał zapłacić z wiernych.
W końcu wystawił na posługę cennik.

I tak to bywa. Nawet w miejscach świętych.
Chcesz coś, to zapłać, mówiąc, że „co łaska”.
Bo „trza” się silić i wystawiać sprzęty.
I tak po dołach, chociaż droga płaska
przyszło grosz rzucać, by marzyć o szczęściu,
lecz czy to tylko w owym Świętym Miejscu?

Ech, co tam nauka, ksiądz od jej głoszenia.
A mi się nie chce już wierzyć w ten rejwach.
Tak o następcu myślę z utrapienia
oby Maryi nie przerobił w „mail’a”,
a ksiądz leniuszek takoż w interesach
nie zaczął prawić mszy na sms-ach!

--------------------------------------------------------
od autora:
proszę nie łączyć wykorzystanej tu nazwy wsi z wymyślonym
przeze mnie zdarzeniem, które odnosi się do współczesnych
rządzących naszym krajem.

Święte Miejsce – wieś spod Przasnysza, ok. 7 km (okolice Bartnik).
                W miejscowości tej urodził się Edward Kupiszewski
                (już nie żyje) – znany w kraju poeta i pisarz,
                kolega mojego ojca (pamiętam jak miałem
                jakieś 5 lat jak zabrali mnie na wyprawę do Opinogóry).

Święte Miejsce - wieś ta nosiła nazwę Bartny Borek i znajdowały się tu
                liczne barcie z pszczołami. Około 1700 roku w koronie
                lipy objawiła się tu Matka Boska, co widziały 3 dziewczyny.
                W miejscu objawienia znajdowała się studnia, z której woda
                okazała się być cudowna. Przez wiele dziesiątków lat ludność
                pobierała wodę z tej studni i używała do celów leczniczych.
                Woda utrata cudotwórczą moc z chwila utopienia w studni
                dziecka przez przechodzącą tędy Kurpiankę. Studnia została
                zasypana, jest to echo niechęci okolic Przasnysza do Kurpi
                i obciążanie ich, co cięższymi winami, nawet w legendach.
               
                W wieku XVIII ustawiono w tym miejscu murowaną kapliczkę,
                otynkowaną, na planie koła.

                Kościół parafialny p.w. Narodzenia N.P. Marii wzniesiony
                w wieku XIX/XX, rozbudowany w 1950 roku. Pierwotnie była
                tu drewniana kaplica filialna parafii w Przasnyszu,
                wzmiankowana w 1817 roku, we wsi zwanej wówczas Bartny Borek.
                Erekcja parafii w 1908 roku, w tym czasie zmiana nazwy wsi.
Wysłano: Sro Lis 23, 2005
 
Temat: Święte Miejsce - z listą poinkwizycyjną obraża a może do sąd
Forum: Poezja rymowana
Postów: 2
Wyświetleń 182
Echo-Dnia

Prezydent chce sprzedać Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji w Kielcach. Przetargu nie będzie. Kupiec zostanie wybrany po rokowaniach cenowych. Bez inwestora firma już w grudniu może przestać wozić pasażerów, bo miejskie autobusy rozsypią się, a na nowe nie ma pieniędzy.

Miasto chce sprzedać większość udziałów od 51 do 85 procent. 15 procent bezpłatnie dostanie załoga. - Rokowania cenowe są lepszą formą sprzedaży niż przetarg. Dają możliwość wzajemnego poznania partnera i spółki - stwierdził zastępca prezydenta Kielc Marian Parafiniuk.
MPK jest w złej sytuacji ekonomicznej od kilku lat, choć ostatnio zaczęła się ona poprawiać. W MPK trzeba natychmiast wymienić część taboru, a firma nie ma na to pieniędzy. Wystąpiła do miasta o pomoc finansową, a w odpowiedzi otrzymała projekt uchwały o sprzedaży spółki.
- Najważniejsze jest utrzymanie zatrudnienia oraz spółki. Moim marzeniem jest, aby MPK mogło się rozwijać, weszło na inne rynki, np. do Skarżyska. Jest to możliwe, jeśli będzie miało dobry tabor i niskie ceny - argumentował plany sprzedaży zastępca prezydenta. - Urzędnik nie potrafi zarządzać spółką prawa handlowego. Tam jest potrzebny profesjonalni: zarząd i właściciel.
Przewodniczący NSZZ "Solidarność" przy MPK Bogdan Latosiński twierdzi, że miasto nie może się pozbyć udziałów w spółce. - W listopadzie 2001 roku podpisane było porozumienie pomiędzy związkami, a przedstawicielami zarządu miasta. Zgodnie z jednym z jego zapisów gmina miała być w stu procentach właścicielem naszej firmy przez pięć lat. Nie może sprzedać udziałów aż do listopada 2006 roku - twierdzi przewodniczący Latosiński. - W ostatnich latach zwolnionych zostało 140 osób. Nie możemy więc zgodzić się na prywatyzację, która zapewne pociągnie za sobą kolejne redukcje.
- Nie znam takiego zapisu - mówi wiceprezydent Kielc Marian Parafiniuk. - Jeśli zawarto w porozumieniu takie zobowiązanie, to trzeba się zastanowić jakie ono ma umocowanie prawne.
Sprawy płacowe, układ zbiorowe i inne wewnątrzzakładowe sprawy stały się przyczyną ogłoszenia kilka tygodni temu (przez "Solidarność") pogotowia strajkowego. Niedawno komisja zakładowa NSZZ uchwałą zamieniła się w komitet strajkowy. - Podjęliśmy taką decyzję po pierwszych pogłoskach o planach prywatyzacji firmy - informuje Bogdan Latosiński. - Zastanowimy się nad zorganizowaniem wśród załogi referendum w sprawie zaostrzenia akcji protestacyjnej. Na razie jednak nie używamy słowa "strajk".
Ostrożnie do planów prywatyzacji podchodzą inne związki zawodowe. - Na spotkaniu, na które zaprosił nas wiceprezydent Parafiniuk, otrzymaliśmy informację na temat takiego między innymi sposobu ratowania firmy. Na wypracowanie naszego oficjalnego stanowiska jest jeszcze za wcześnie - mówi Ryszard Piskulak, przewodniczący OPZZ przy MPK. - Interesuje nas to, jaki byłby pakiet socjalny, kto i ile udziałów miałby kupić.
- To związkowcy muszą wynegocjować pakiet socjalny - dodał zastępca prezydenta Kielc . - Obawiam się żądań zapewnienia pracy aż do emerytury. Do nas należy wynegocjowanie sumy, którą nowy właściciel ma zainwestować w firmę.
Nieoficjalnie mówi się, że kupnem MPK zainteresowana jest firma "Connex", należąca do tego samego francuskiego kapitału co "Onyx", czyli właściciel Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania.
Wysłano: wtorek, 5 października 2004, 12:00
 
Postów: 230
Wyświetleń 24766

Zakazy Stadionowe

zapomniałem napisać - źródło echo dnia
zresztą:
http://www.echodnia.eu/swietokrzyskie/?cat=10&id=36157
Wysłano: Mon Sep 25, 2006 5:34 pm
 
Temat: Zakazy Stadionowe
Forum: kibice
Postów: 21
Wyświetleń 6160

poszukuję mieszkania, kawalerki - może ktoś pomoże???

proponuje kupic echo dnia,Tyg. Ponidzia,Anonse i poszukac
Wysłano: 07:14, 28-09-2005
 
Temat: poszukuję mieszkania, kawalerki - może ktoś pomoże???
Forum: Buski underground...
Postów: 15
Wyświetleń 3192

Czy na (rondzie) można wyprzedzać po prawej.

W Radomiu na jednym z dwupasowych rond w doszło do kolizji dwóch pojazdów. Obaj kierowcy twierdzili, że jechali zgodnie z przepisami. Sprawa trafiła do sądu grodzkiego. Zapadł wyrok. Na kierowcę samochodu Renault nałożono mandat 200-złotowy. Kierowca odwołuje się od wyroku. Robert C. jechał z ulicy Kwiatkowskiego w stronę M1 prawą stroną jezdni i zderzył się z samochodem jadącym od M1 w aleję Jana Pawła II. Twierdzi, że wyjechał na rondo z ulicy Kwiatkowskiego przy prawej krawędzi jezdni i miał zamiar pojechać dalej w aleję Grzecznarowskiego, w stronę M1. Jednak tuż za zjazdem w aleję Grzecznarowskiego, prowadzącą w stronę dworca kolejowego, w jego samochód uderzyło audi.

Redakcja “Echa Dnia Radom” poprosiła o opinię Mariana Witkowskiego, magistra inżyniera transportu, instruktora i wykładowcę przepisów o ruchu drogowym, byłego egzaminatora WORD w Radomiu. Według niego, Robert Ciesielski popełnił aż trzy wykroczenia. Oto rozmowa:

Izabela Gajewska (“Echo Dnia”): Jak bezpiecznie jeździć po rondach?
Marian Witkowski (ekspert): Trzeba zacząć od znajomości definicji. Skrzyżowanie jest to przecięcie się w jednym poziomie dróg mających jezdnię, ich połączenie lub rozwidlenie, łącznie z powierzchniami utworzonymi przez takie przecięcia, połączenia lub rozwidlenia. Rondo to skrzyżowanie w ruchu okrężnym. Akurat to rondo ma dwa pasy ruchu, czyli podłużne pasy jezdni wystarczające do ruchu jednego rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczone lub nieoznaczone znakami drogowymi. Kierowca tłumaczył się, że ruch na rondzie odbywa się wokół wyspy, w jednym kierunku. To nieprawda, bo to skrzyżowanie, na którym przecinają się kierunki jazdy, a ruch odbywa się nie w jednym kierunku, tylko na odcinku jednokierunkowym. Zatem nie przestrzegał artykułu 22 prawa o ruchu drogowym, który brzmi: Kierujący pojazdem może zmienić kierunek jazdy lub zajmowany pas ruchu tylko z zachowaniem szczególnej ostrożności. Kierujący pojazdem jest obowiązany zbliżyć się: do prawej krawędzi jezdni - jeżeli zamierza skręcić w prawo, do środka jezdni lub na jezdni o ruchu jednokierunkowym do lewej jej krawędzi - jeżeli zamierza skręcić w lewo. To pierwsze wykroczenie, które popełnił kierowca.
Izabela Gajewska (“Echo Dnia”): Nie zajął odpowiedniego pasa ruchu. Czy Pana zdaniem nie przestrzegał jeszcze jakichś przepisów?
Marian Witkowski (ekspert): Trzeba także stosować się do znaków przy jezdni pamiętając, że znak pionowy umieszczony przy prawej stronie jezdni dotyczy wszystkich pasów ruchu. Przed tym rondem są dwa znaki: ustąp pierwszeństwa przejazdu (A7) i ruch okrężny (C12). Pierwszy znak mówi nam o tym, że pierwszeństwo na drodze ma ten pojazd, który pierwszy wjechał na skrzyżowanie. Mając na uwadze długość drogi, jaką pokonały oba pojazdy do momentu kolizji, pierwsza na jezdni ronda musiała być kobieta w samochodzie numer 1, zatem kierowca 2 nie ustąpił jej pierwszeństwa. Przypuszczam też, że jeśli kolizja zdarzyła się w tym miejscu ronda, to kierowca numer dwa musiał w pewnym momencie wyprzedzać panią z prawej strony. I to jest trzecie wykroczenie. Kierowca nie przestrzegał artykułu 24, mówiącego, że wyprzedzanie z prawej strony na obszarze zabudowanym jest możliwe tylko na jezdni o wyznaczonych pasach ruchu. Zachowanie kierującej pojazdem 1 było jak najbardziej właściwe. Kobieta miała prawo przypuszczać, zgodnie z artykułem 4, że kierowca 2 zna przepisy ruchu drogowego i będzie ich przestrzegał. Jeśli jechałby zgodnie z przepisami, nie doszłoby do kolizji.
Izabela Gajewska (“Echo Dnia”): Trudno zorientować się o zmianie pasa ruchu, jeśli pasy te nie są oznaczone.
Marian Witkowski (ekspert): Ale żeby je oznaczyć, trzeba przebudować to rondo, bo w tym momencie jezdnia jest za wąska. Ma 7 metrów szerokości, a powinna mieć 8. Wtedy też można by umieścić tam znaki kierunkowe obrazujące jak poruszać się po poszczególnych pasach. Na rondzie "warszawskim” takie rozwiązanie się sprawdza. Dzięki strzałkom kierunkowym uszkodzeniu uległo około 200 samochodów mniej niż przed oznakowaniem.
Wysłano: Pią Lut 27, 2009 17:06
 
Temat: Czy na (rondzie) można wyprzedzać po prawej.
Forum: Dyskusje szkoleniowców i egzaminatorów
Postów: 37
Wyświetleń 4361

Ostatnio czytałem/czytałam.......

echo dnia kieleckie
Wysłano: 09:45, 21-10-2006
 
Temat: Ostatnio czytałem/czytałam.......
Forum: Hyde Park - Różne różności
Postów: 121
Wyświetleń 27905

MZK Starachowice - linia do Nowej Słupi i pogróżki PKS

STARACHOWICE
7 sierpnia 2008 - 10:26
Komunikacyjna wojna w Starachowicach
Miejskie autobusy mają dojeżdżać do Nowej Słupi. PKS grozi, że nie będzie jeździł do małych miejscowości na tej trasie.

Janusz Mielczarek ( z lewej) i Władysław Gościński, prezesi PKS Starachowice podczas konferencji prasowej (K. Cuch) Miejski Zakład Komunikacyjny w Starachowicach chce od września wejść na linię ze Starachowic do Nowej Słupi, przez Pawłów. Jeżdżący dotąd na tej trasie PKS Starachowice grozi wycofaniem swoich autobusów z kilkunastu tras w gminach Pawłów, Nowa Słupia i Brody.

Trasa ze Starachowic do Nowej Słupi przebiega wzdłuż drogi krajowej nr 756. PKS nie wycofa swoich autobusów z tej trasy. Natomiast grozi wycofaniem autobusów z tras bocznych od tej drogi i z podobnych tras w gminie Brody.

Podczas środowej konferencji prasowej Władysław Gościński, prezes PKS Starachowice poinformował, że z chwilą wejścia Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego w Starachowicach na linię do Nowej Słupi oni zawieszają kursowanie autobusów do: Trzeszkowa, Pokrzywnicy, Wieloborowic, Warszówka, Jaworu, Wawrzeńczyc w gminie Pawłów; do Czarzowa, Cząstkowa, Dębna, Jeziorka w gminie Nowa Słupia; do gminnego Waśniowa w powiecie ostrowieckim; do Boru Kunowskiego, Przymiarek i Lipia w gminie Brody. Prezes nie potwierdził terminu likwidacji tych linii od 1 września, bo jego zdaniem MZK Starachowice nie wejdzie na tę linię już 1 września. - Na zezwolenie Urzędu Marszałkowskiego czeka się pół roku - dodał prezes.

Zapytaliśmy, dlaczego restrykcjami objęta jest też gmina Brody, która nie leży po trasie do Nowej Słupi. Prezes wyjaśnił, że w tej gminie MZK też się chce rozwijać i oni zwalniają im miejsce. Jako przykład podał przedłużenie trasy linii nr 13 do Rudnika. Tę decyzję o przedłużeniu trasy MZK Starachowice jako swój sukces uznał Ireneusz Iłowski, pełniący obowiązki wójta Brodów.

reklama

KONKURENCYJNA KOMUNIKACJA

- Tabor zwolniony z zawieszonych linii i nowe autobusy niskopodłogowe, które kupimy, wykorzystamy dla uruchomienia naszej komunikacji miejskiej w Starachowicach. Wstępna nazwa dla tej komunikacji to "niebieskie linie”. Niebawem wystąpimy do prezydenta miasta o stosowną zgodę. Zgodnie z prawem musi nam ją wydać. Inaczej to będzie popierał praktyki monopolistyczne, a to jest karalne. Planujemy też uruchomienie w mieście komunikacji samochodami przystosowanymi dla niepełnosprawnych - poinformował prezes, Władysław Gościński, wspierany w szczegółowych kwestiach przez Janusza Mielczarka, swojego zastępcę.

Zdaniem prezesa na zasadzie zdrowej konkurencji PKS Starachowice da niższe ceny biletów w mieście niż ma obecnie MZK. Będzie stosował wszystkie ulgi, które są w autobusach MZK. O zwrot kosztów tych ulg, zgodnie z prawem będzie występował do Urzędu Miasta i Urzędu Marszałkowskiego. Nie będzie oczekiwał od miasta zakupu nowych autobusów, jak to robi od wielu lat Miejski Zakład Komunikacyjny. Prezes Gościński nie sprecyzował stanowiska PKS w sytuacji, gdyby MZK Starachowice nie weszło na linię do Nowej Słupi. Wygląda na to, że na wejście z komunikacją miejską w Starachowicach PKS jest zdeterminowany.

W sytuacji, gdy jest coraz mniej pasażerów w mieście i poza miastem dwie firmy publicznego transportu samochodowego nie przeżyją. Jedna musi upaść. Chyba, że się połączą i nie będą konkurować.

ECHO DNIA - 7 sierpnia 2008
Wysłano: Nie Sie 10 14:36:32 GMT 2008
 
Temat: MZK Starachowice - linia do Nowej Słupi i pogróżki PKS
Forum: MPK inaczej...
Postów: 2
Wyświetleń 667

Nowa - stara "17"

ECHO DNIA:

OSTROWIEC ŚW.
15 listopada 2007 - 0:01
Jazda z numerami
Po Ostrowcu kursowały autobusy miejskie z numerami 37 i 46, chociaż jest u nas tylko 29 linii. Teraz to się zmieni, chociaż nie wszyscy są zadowoleni.

Niektórzy pasażerowie dziwią się i pytają, komu potrzebne były zmiany w numeracji linii Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Ostrowcu. (A. Nowak) Sporo nieporozumień wzbudza nowe oznakowanie linii Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Ostrowcu. Osoby starsze dziwią się, dlaczego dochodzi do zmian, które wywołują tyle zamieszania.

Już od kilku dni popularna linia autobusowa 37 oznakowana jest numerem 17. Trwają przygotowania, by już niebawem linię 46 oznaczyć numerem 1.

LUKI W NUMERACJI
- Komu potrzebne są takie zmiany? - pytają na przystankach starsi pasażerowie. - Nikt takich nie robi w dużo większych miastach! Człowiek już od dziecka przyzwyczaił się do starych numerów, a tu niespodziewanie są nowe.

Prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Janusz Tomasik zgadza się, że ludzie przyzwyczajeni są do starych numerów. Twierdzi, że nie może jednak dalej tolerować fikcji. - Już od pewnego czasu otrzymujemy sygnały od osób przyjeżdżających do nas na konferencje, że tak małe miasto jak Ostrowiec ma aż 46 linii - wyjaśnia. - Tłumaczymy im, że są luki pomiędzy numerami, ale nie mogą tego zrozumieć. Dlatego też wprowadziliśmy zmiany.

Dawniej, gdy miasto rozwijało się prężnie i obsługiwało wiele pobliskich miejscowości, funkcjonowało więcej linii autobusowych. Obecnie jest jedynie 29. Prezes Janusz Tomasik uważa, że numerację trzeba podporządkować obsługiwanym obecnie liniom. Nie powinno być większych problemów z identyfikacją, jeśli pasażer będzie zwracał uwagę na to, dokąd autobus jedzie.

NIE WSZĘDZIE ZMIANY
Z planów Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji wynika, że najbardziej oblegane trasy o niskich numerach - na przykład 5 czy 8 - nie będą zmieniane. Podobnie będzie z wszystkimi numerami poniżej 30. Autobus linii numer 37 został zmieniony na 17, bo jest to, jak wyjaśnia prezes, powrót do przeszłości. Autobus numer 17 jeździł kiedyś do Kunowa, chociaż na terenie miasta inny był układ trasy. W grudniu będzie zmiana numeru 46 na 1, bo ta trasa jest najbardziej oblegana. W ten sposób zniknie najwyższy numer. Z kolei linia numer 43 zaplanowana jest do zmiany w najbliższych miesiącach.

Nieporozumienia w zmianach nazw linii prezes chce zrekompensować lepszą obsługą pasażerów. Spółka już kupiła trzy używane autobusy man i stara się powoli odbudowywać tabor. Dzięki pieniądzom przekazanym przez gminę kupi w Niemczech kolejne dwa używane autobusy, które powinny jeździć około 10 lat bez poważniejszych napraw silnikowych.

Do niedawna po Ostrowcu jeździł najstarszy w Polsce 23-letni autobus. Po wycofaniu go z użytku średnia wieku całego ostrowieckiego taboru spadła z 12,8 do 11,5 lat. O instalacji kamer w autobusach na razie nie może być mowy, bo to kosztowne przedsięwzięcie. Dobra kamera to wydatek rzędu 6-8 tysięcy.

Andrzej Nowak
Wysłano: Czw Lis 15 7:40:22 GMT 2007
 
Temat: Nowa - stara "17"
Forum: Co w trawie piszczy, czyli...
Postów: 101
Wyświetleń 915

Coraz bliżej dna

OSTROWIEC ŚW.
10 września 2008 - 9:59
Ostrowieckie MPK na zakręcie
Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji w Ostrowcu jest w bardzo trudnej sytuacji. Zarząd firmy do października ma przygotować program naprawczy.

- Będziemy dążyć do podpisania z gminą kontraktu na usługi. Bez tego nasza sytuacja będzie coraz gorsza - mówią związkowcy. Na zdjęciu od lewej: przewodniczący Związku Pracowników Komunikacji Miejskiej Włodzimierz Bidziński, przewodniczący zakładowej Solidarności Tadeusz Relikowski. (A. Nowak)

Już od kilku miesięcy na terenie miasta kursuje coraz mniej autobusów. Mieszkańcy żalą się, że nie mają czym dojechać do pracy i szkoły, a przewoźnik podnosi ceny biletów. Ludzie mówią, że gdy w tym samym kierunku jadą trzy-cztery osoby, taniej wychodzi kurs taksówką. To wszystko spowodowało, że drastycznie spadła liczba pasażerów.

ZAŁOGA CHCE KONTRAKTU

Taka sytuacje odbija się też na załodze. Z braku pieniędzy planowano nawet ostatnio wypłatę pensji w dwóch ratach.

- Trzeba pilnie przeanalizować wszystkie przepisy, doinwestować spółkę i zawrzeć kontrakt z gminą przynajmniej na 10-15 lat. Tak, jak to robią inne miasta - twierdzi przewodniczący Związku Pracowników Komunikacji Miejskiej Włodzimierz Bidziński. - Wtedy wiedzielibyśmy, jaki poziom usług ustalać i ile gmina jest w stanie dofinansować nas. Dotychczasowa umowa nie była bowiem realizowana. W grę wchodzą olbrzymie pieniądze, które powinniśmy otrzymać. Wtedy kondycja spółki byłaby inna i nie doszłoby do takiej sytuacji, że brakuje na pensję.

Przewodniczący zakładowej Solidarności Tadeusz Relikowski przypomina, że firma przekształciła się z zakładu budżetowego w spółkę w 1997 roku. - Początkowo prosperowaliśmy w miarę dobrze, jednak powoli rosły zaległości związane z przekształceniem - wyjaśnia. - Żadna z osób mających wpływ na zarządzanie nie analizowała ich na bieżąco i okazało się, że należy nam się od gminy 6-8,5 miliona złotych. Potwierdzają to strony konfliktu: związki, zarząd, prezydent. Nałożyły się na to drastyczne podwyżki cen paliw, energii, części zamiennych.

Wiele osób uważa, że znajdujący się w centrum miasta olbrzymi majątek Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji nie jest do końca wykorzystany. W mieście przybywa samochodów i jest olbrzymie zapotrzebowanie na wysokiej jakości usługi motoryzacyjne, ale firma nie potrafi tego wykorzystać. Działa wprawdzie stacja paliw, ale ludzie mówią, że zatrzymała się w poprzedniej epoce. Przypominają, że potrzebne są jeszcze dogodny dojazd, myjnia i całodobowy sklep.
reklama

JAK POMÓC?

Prezydent Ostrowca Jarosław Wilczyński potwierdza, że sytuacja Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji nie jest dobra. Mówi, że złożyło się na nią wiele elementów, między innymi podwyżki cen paliw i spadek liczby pasażerów w okresie wakacji. Prezydent chce wspierać firmę, ale tylko w zgodzie z prawem. Już przed sześcioma miesiącami wystąpił do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o opinię na temat możliwości wsparcia spółki i dopuszczenia kapitału w formie aportu. Niedawno otrzymał pismo, by uzupełnić wniosek o dodatkowe informacje. Wysłał już uzupełnienie i ma nadzieję, że nie będzie czekał kolejne pół roku.

Andrzej Nowak

ECHO DNIA 10.IX.2008
Wysłano: Sro Wrz 10 13:30:19 GMT 2008
 
Temat: Coraz bliżej dna
Forum: Co w trawie piszczy, czyli...
Postów: 7
Wyświetleń 151

miss ponidzia...

Cytat: http://www.echo-dnia.com.pl/newsimg/22714-1.jpg

Wysłano: 08:43, 23-02-2006
 
Temat: miss ponidzia...
Forum: Busko Zdrój
Postów: 80
Wyświetleń 16195

znowu nagonka na kibiców....

wpadl mi do glowy taki pomysl na riposte
1. transparent:
Miłosz Skiba - dzi... ennikarz
i 2.
echo dnia - g.... azeta

pozdrawiam
Wysłano: Fri Apr 06, 2007 2:25 pm
 
Temat: znowu nagonka na kibiców....
Forum: kibice
Postów: 133
Wyświetleń 29151

Liga Chuliganów

Beznadziejna książka Echo Dnia sie lepiej czyta
Wysłano: Mon May 15, 2006 8:45 am
 
Temat: Liga Chuliganów
Forum: hyde park
Postów: 16
Wyświetleń 2510

Prezydent zaskarży decyzję wojewody?

Radni Stalowej Woli, którzy przegłosowali wystąpienie miasta ze Zgromadzenia Założycieli Fundacji Uniwersyteckiej dostali od wojewody potwierdzenie, że uchwała jest zgodna z prawem.Prezydent Andrzej Szlęzak nie spuszcza z tonu i uważa, że uchwała jest kpiną z prawa.

- Decyzja wojewody ma wyraźnie charakter polityczny. Ktoś sobie załatwił taką decyzję, tak to bym określił - skomentował prezydent stanowisko wojewody.
Jak już pisaliśmy w "Echu Dnia”, na ostatniej sesji Rady Miejskiej radni z koalicji Prawa i Sprawiedliwości oraz Forum Mieszkańców i Stalowa Wola Naprzód przegłosowali wyjście miasta ze Zgromadzenia Założycieli Fundacji Uniwersyteckiej.
Mając większość w radzie, ucięli nawet dyskusję na ten temat. Argumentowali, że miasto nie wspiera już Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego przez Fundację, więc nie ma potrzeby, aby było członkiem Zgromadzenia Założycieli Fundacji.

OCALENIE GŁOWY

Prezydent nie owijał w bawełnę. Stwierdził, że ta uchwała ma na celu ocalenie głowy przewodniczącego rady Jerzego Kozielewicza, który jest prezesem Fundacji. Zdaniem prezydenta, Kozielewicz kiedy został radnym, z mocy prawa przestał być prezesem Fundacji, ponieważ miasto udziela Fundacji wsparcia, a nawet chce ją za kilka lat obdarować majątkiem w postaci budynków.

Jerzy Kozielewicz na potwierdzenie, że racja jest po jego stronie pokazał aż cztery ekspertyzy prawne (jedną z nich sporządził prof. Michał Kulesza, twórca reformy samorządowej), z których wynika, że nie ma sprzeczności między tym, że jest prezesem fundacji i radnym.

Jednak prezydent uważa: - Absurd sytuacji, którą stworzyła grupa radnych przyjmując uchwałę, polega na tym, że uchwała mówi o wystąpieniu miasta ze Zgromadzenia Założycieli Fundacji. Tymczasem Zgromadzenie Założycieli jest organem Fundacji, a nie samą Fundacją.

RADA NIE MOŻE

W Wydziale Nadzoru i Kontroli Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie usłyszeliśmy, że w spawie oceny uchwały przez wojewodę wypowiedzieć się może rzecznik prasowy wojewody. Od rzecznika otrzymaliśmy krótką odpowiedź na piśmie: "Uchwała jest zgodna z prawem i ze Statutem Fundacji Uniwersyteckiej w Stalowej Woli”.

- Jeżeli wojewoda argumentuje, że to jest zgodne ze statutem Fundacji, to jest to nieprawda. Ponieważ w statucie jest wyraźnie napisane, że członkiem Zgromadzenia Założycieli jest prezydent Stalowej Woli, a nie Rada Miejska. W związku z tym ze zgromadzenia założycieli może wystąpić tylko prezydent czyli ja, a Rada Miejska nie ma żadnej możliwości występowania z tej instytucji - podkreśla prezydent.

- Nie ma takiego stanu faktycznego, o jakim mówi przyjęta przez radnych uchwała. Więcej sensu prawnego miałoby ogłoszenie przez radnych niepodległości Stalowej Woli i stworzenie z miasta takiej enklawy w państwie, jaką we Włoszech ma Watykan czy San Marino - kpi prezydent. Powiedział, że rozważy zaskarżenie decyzji wojewody do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Źródło: Echo Dnia
Temat: Prezydent zaskarży decyzję wojewody?
Forum: Wydarzenia
Wyświetleń 1035